niedziela, 19 maja 2013

Rójka się rozwija

Dzisiaj udało się na chwilę dosłownie założyć bluzę i zaglądnąć do ula z rójką. Tato zgodził się wcielić się w rolę fotografa (wczoraj z kolei on zaglądał). Gniazdo jest już właściwie w pełni ustawione.


Ramka z pinezką (trzecia od góry), to ramka pracy. Matka czerwi wspaniale.


Co zresztą widać na powyższym zdjęciu. Ta ramka jeszcze kilka dni temu była wkładana tylko z samą węzą do ula. Rodzina niezwykle szybko się rozwija.


Nawet ostatnie ramki już są zabudowane i sukcesywnie wypełniane nakropem. Mnie przy tym nie było, ale Tato twierdzi, że w pozostałych rodzinach ramki z miodem są już w 1/3 poszyte. Wielkimi krokami zbliża się miodobranie.

poniedziałek, 13 maja 2013

Karmienie naszej rójki

Dzisiaj przez cały dzień jest pochmurnie i znacznie chłodniej niż przedwczoraj. Sprawdziłem, jak się ma nasza rójka i okazało się, że pszczoły pobrały cały syrop. Dlatego też rozrobiłem nowy roztwór i podałem do podkarmiaczki powałkowej.


Dziewczyny mają jak w najlepszym hotelu - nowy ul, nowiutka podkarmiaczka i jeszcze są dokarmiane.


Wszystko po to, żeby jednak z nami zostały. Wydaje się, że im się u nas podoba.


Wygodne rozwiązanie z tą podkarmiaczką powałkową, bo nie trzeba otwierać całego ula, żeby podać syrop - wystarczy unieść daszek i już. Dzisiaj dostały 1:1 (0,5 kilograma cukru i 0,5 litra wody).

niedziela, 12 maja 2013

Nowe nazwy uli

Męczy mnie posługiwanie się za każdym razem numerami uli. Zauważamy już, że każda rodzina ma swój własny charakter i postanowiłem, na razie pod wpływem impulsu, zamienić ich nomenklaturę - oczywiście głównie na potrzeby bloga. Zatem:

- ul nr 1, zwany dotąd też "jedynką", to dla mnie "Dzikuski" - ponieważ kiedy zabieramy się do pracy przy nim, to jesteśmy w pełni ubrani (kapelusze, rękawice) a i tak potrafią pożądlić, zwłaszcza Tatę. Tu po prostu czujemy respekt przed pszczołami i pracujemy wyjątkowo szybko;

- ul nr 2 aka "dwójka" to "Łagodne" - kiedy by nie otworzyć ula, to grzecznie obsiadają ramki i właściwie nie zauważają naszej obecności. Praca przy tym ulu to prawdziwa przyjemność, to jak jazda na kucyku dodatkowo nafaszerowanym środkami uspokajającymi;

- ul nr 3 aka "trójka" to "Liderki", bowiem wygrywają we wszystkich naszych rankingach: na największą liczbę zapasów, na najszybszy rozwój, na największą liczbę pszczół, na najwcześniejsze odkłady. Po prostu przodują w naszej niewielkiej pasiece;

- ul nr 4 aka "czwórka" to "Ciche" - nie wiem, czy to nie efekt sąsiadowania z "Liderkami", ale na ich tle wypadają jako wyjątkowo ciche, tak jakby ich nie było. Co wcale nie oznacza, że nie są pracowite, bo pod tym względem nie odstają od pozostałych. Mimo jednak tego, że przyjechały do nas wraz z "Dzikuskami", to w porównaniu do nich są bardzo spokojne i nieźle trzymają się ramek podczas przeglądu.

Nie zapominam o wczorajszej rójce, ale jeszcze nie potrafię określić temperamentu tych pszczół. Trudno nazywać je "Nowymi", bo przecież będzie nam przybywać nowych pni i nie chcę każdego później dookreślać jakimś liczebnikiem. Trzeba się im po prostu poprzyglądać. Myślę, że już wkrótce ujawnią swoją naturę.

sobota, 11 maja 2013

Będzie "piątka"?

Niby się zima przeciągała, wiosna z opóźnieniem ruszyła, a my właśnie wróciliśmy z rojem. Pierwsza majowa rójka, przynajmniej dla nas - pierwsza w ogóle. To było niesamowite przeżycie. Widok pszczół spokojnie wchodzących do rojnicy za matką, a potem do przygotowanego dla nich ula, jest zadziwiający. W roju trafiło się kilka trutni (nie mogły wejść do ula przez zawężony wylotek, więc były wyraźnie widoczne, bo zostały na mostku). Zastanawiam się, czy to normalne zjawisko.

Myśmy właściwie przyjechali na gotowe, bo na początku interweniował bardzo doświadczony lokalny pszczelarz. Nie był zainteresowany rojem, bo sam ogranicza liczbę własnych uli. Poczęstował nas jednak kilkoma cennymi radami - np. taką, aby wstawić ramkę z odkrytym czerwiem, co zakotwiczy rój na miejscu. Tato będzie jeszcze wstawiał jutro dodatkowe ramki z węzą, żeby nasze nowe dziewczyny mogły się zrealizować w zabudowie.

Rozwój rodzin cz.1

Postanowiłem zanotować główne spostrzeżenia z wczorajszego przeglądu, bardzo zresztą dokładnego, ponieważ trwał ponad dwie godziny (mamy tylko cztery ule). Przeglądnęliśmy każdą ramkę gniazdową i każdą ramkę miodni we wszystkich czterech ulach. Ponadto zlikwidowaliśmy nieco "dzikiej" zabudowy" i ustawiliśmy gniazda i miodnie.

Wszystkie rodziny rozwijają się bardzo ładnie, choć tu trzeba dodać, że wcale nie tak znowu równo. Zdecydowanie najlepiej ruszyły "trójka" i "dwójka" (kolejność jest ważna) - przygotowane jako odkłady w zeszłym roku przez Pana Tadeusza, naszego zaprzyjaźnionego Pszczelarza. To pszczoły rasy kraińskiej (beskidka i CT-46). Nieco z tyłu są dwie pozostałe rodziny (niewiadomej rasy i odmiany - takie "tutejsze"), ale radzą sobie naprawdę nieźle, zwłaszcza że zaczęły poszywać już ramki z miodem (na razie pojedyncze przypadki). 

W każdym gnieździe udało nam się zlokalizować matki (w świetnej kondycji), chociaż w "jedynce" i "czwórce" nie są znakowane. Wstawiliśmy do każdego gniazda ramki pracy (jako trzecie od wylotka - zabudowa ciepła) oraz po dwie ramki z nową węzą. Natomiast wycofane trzy ramki z krytym czerwiem trafiły do miodni, co ma skłonić pszczoły do chętniejszego przemieszczania się do góry. Tu taki mały trik, ponieważ jedna ramka z czerwiem z "trójki", po otrząśnięciu pszczół, trafiła do "czwórki", żeby wzmocnić rodzinę. Zatem gniazda są już na pełnych 10 ramkach, a w miodniach jest od 8 do 9 ramek.

Gniazda i miodnie są oddzielone kratą odgrodową, więc matki nie przejdą i po wygryzieniu się młodej pszczoły komórki będą wypełniane wyłącznie nakropem. Tutaj wiadomość właściwie najważniejsza - pszczoły znoszą duże ilości nektaru, więc jest szansa na pierwszy zbiór jeszcze w maju - wszystko zależy od pogody. Podsumowując więc można stwierdzić, że pszczoły jest dużo i będzie jej jeszcze więcej, nowe ramki są zabudowywane, a stare "pobielane" i wypełniane nakropem. Są widoki na majowy zbiór i odkłady własnej produkcji (to dopiero będzie wyzwanie). Z myślą o odkładach zamówiliśmy wstępnie matki, oczywiście u Pana Tadeusza.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Smak pszczelich larw

Znalazłem pewien filmik na YouTube, gdzie pszczelarz zachęca do zainteresowania się tym hobby i chyba w ramach zszokowania potencjalnego widza raczy siebie i autora filmu pszczelimi larwami. Panowie mlaskają i mruczą zachwycając się smakiem, komentując soczystość i słodkość tego specjału.

Jak smakuje pszczela larwa? Wczoraj, przy okazji ustawiania ula i przemieszczania ramek z czerwiem do korpusu miodni, musieliśmy zerwać trochę komórek z larwami - taka "dzika" zabudowa (dzika dla nas, bo ramki nie pasowały, a dla pszczół jak najbardziej naturalna). To oznaczało koniec dla tych larw, ponieważ nieogrzewane nie są w stanie długo przetrwać. Okazja więc sama się trafiła.

No cóż, mnie bynajmniej smak nie zachwycił. Owszem, wyczuć można lekką słodycz, ale zmieszaną z cierpkawym posmakiem. Jakieś takie mdłe. Soczyste siłą rzeczy są, ponieważ są tłuste. Ale na pewno nie mogę potwierdzić, że jest to wyjątkowy specjał, chyba że wyjątkowość sprowadzić do faktu, że wcina się "białe robale", co w naszym kręgu cywilizacyjnym dla większości stanowi żywieniowe tabu.

Podkreślam, że pożarcie pszczelich dzieci nie było wcale związane z zapuchniętymi już drugi dzień oczami po użądleniu dorosłej przedstawicielki tego gatunku.

Plan wzmocnienia ochrony pszczół - Komisja Europejska

Informacja prasowa Komisji Europejskiej Komisja Europejska, w związku z brakiem zgody pomiędzy państwami członkowskimi (15 za zakazem stosowania, 8 przeciwko zakazowi a 4 wstrzymało się od głosu) co do zakazu stosowania trzech środków ochrony roślin zawierających neonikotynoidy, podjęła dalsze kroki w sprawie proponowanych rozwiązań.