piątek, 9 maja 2014

"Wyjątkowa pszczoła"

Nie wypada się chwalić dzieciakami, ale świadomie robię wyjątek od tej reguły. Dzisiaj w ich szkole zbierane są prace plastyczne w ramach konkursu "Wyjątkowa pszczoła". Organizatorzy postawili sobie za cel zainteresować najmłodszych (klasy 0-3) pszczołami i ich problemami.

Ucieszyłem się, kiedy oboje zadeklarowali chęć wzięcia udziału w tym konkursie. Postawiłem tylko jeden warunek - żadnej pomocy z naszej strony. Sami mieli za zadanie zaplanować pracę i musieli samodzielnie ją wykonać. Hania wybrała farby, Joachim wolał kredki ołówkowe. Zrobili to zupełnie sami i to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze.



Oczywistą oczywistością jest to, że w moim prywatnym konkursie obie prace zajęły pierwsze miejsce, dlatego też zostały opublikowane na tym blogu :). Fajnie było patrzeć, z jakim zapałem pracowali przez prawie tydzień nad tymi rysunkami.

Jeżeli ktoś z Was też ma pociechę i chciał(a)by się pochwalić jej talentami plastycznymi w temacie szeroko rozumianych pszczół i innych zapylaczy, to serdecznie zapraszam do podsyłania zdjęć rysunków - przed opublikowaniem zawsze podeślę wersję posta do weryfikacji.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dzisiaj są złe

Wizyty w pasiece mają miejsce coraz częściej. Powoli myślę o przygotowaniu uli do ponownego zasiedlenia, a ocalałe pszczoły trzeba doglądać, bowiem łagodna zima przełożyła się na szybszy rozwój rodzin. Nie wiem, na ile obawa przed rojeniem jest już uzasadniona, ale wolę dmuchać na zimne.
Poranna wizyta nie przypadła pszczołom do gustu. Czy to pora, czy zapach porannych ablucji, a pewnie i jedno i drugie oraz wiosenne burze - w każdym razie rzuciły się na mnie wyjątkowo zajadle.
 
Ale to była jedyna przyczyna mojego stresu, ponieważ rozwój przebiega rewelacyjnie. Pszczoły jest dużo i uda się przygotować co najmniej po jednym odkładzie. Pożytku sporo, ponieważ w najbliższej okolicy jest sporo łąk, ale też i pola rzepaku. Gniazdo więc pełne nakropu i pyłku.
 
Wracając do pszczelich humorów, to muszę dodać, że goniły mnie jeszcze kilkadziesiąt metrów i musiałem odczekać, żeby zdjąć bluzę i spokojnie wsiąść do samochodu.

sobota, 29 marca 2014

Udana inspekcja

Dzisiaj podjechałem do pasieki, żeby sprawdzić, co słychać u tych dziewczyn, które przetrwały zimę. Widok był niesamowity. Pszczoły nosiły pyłek wspaniale - zresztą zauważyłem, że dosłownie po drugiej stronie łąki rośnie sobie leszczyna, więc daleko nie mają.

Postanowiłem otworzyć gniazdo i zaglądnąć do środka. Plastry pięknie i równo zaczerwione, młodej pszczoły sporo, a i zapasy solidne. Zapach zdrowy i sygnalizujący, że w rodzinie dzieje się jak najlepiej. Z całą pewnością będą to doskonałe rodziny do odkładów i ponownego nasiedlenia TBH.

Były tak zajęte pracą, że właściwie mnie nie zauważyły. Jedynie brzęczały ostrzegawczo, kiedy przesuwałem plastry. Na sam koniec wizyty pojawiła się też i sama królowa, która była wyjątkowo żwawa, biegając po całym plastrze. Krótko rzecz ujmując - same dobre wiadomości.

niedziela, 9 marca 2014

Marcowe harce

Dzisiaj u nas na południowym wschodzie Polski zaświeciło wreszcie słońce. Temperatura podskoczyła do 12 stopni Celsjusza, a w ogrodzie natychmiast pojawiły się pszczoły. Wybór był niewielki, bo kwiatki drobne, skromne, ale to wcale ich nie zniechęcało.

Tym razem Teresa złapała za aparat i postanowiła uwiecznić początek sezonu w swoim ogródku i, przy okazji, dziewczyny.




Tak fajnie te zdjęcia wyszły i są tak bardzo wiosenne, że postanowiłem zamieścić jeszcze jedno w pełnym rozmiarze w dziale "Do pobrania". 

sobota, 8 marca 2014

Kwiat dla Pani, ciasto dla dziewczyn

Oczyściłem dzisiaj splądrowane przez myszy ule. Ach, szkoda gadać. Z bólem serca wyciągałem snozy i padłe pszczoły. Wszystko do spalenia.
 
Ale nie wszystkie przecież są stracone. W jednej rodzince dennica czysta, zero warrozy, brak padłych pszczół - jedynie odsklepiny z plastrów. Te dziewczyny dostały ciasto, czyli cukier puder z miodem.
 
A że dzisiaj Dzień Kobiet, to zgodnie z powiedzonkiem Piotrka, zaprzyjaźnionego Pszczelarza, kwiaty dostały Kobiety, a ciasto dziewczyny. Na dobry początek sezonu.

poniedziałek, 3 marca 2014

Myszy

Ciężko pisać o tej porażce. Po zimie miałem nadzieje znaleźć pszczoły w dobrej kondycji i wiele na to wskazywało. Jednak popełniłem nieświadomie błąd dość kosztowny, bowiem nie przewidziałem, że takich szkód mogą dokonać gryzonie.

Całość zlokalizowana była na uboczu, w zacisznym zakątku, gdzie miałem nadzieję uchronić rodziny przed niechcianymi gośćmi. Do głowy mi nie przyszło, że postawię bufet myszom.


Najprawdopodobniej niepokojone pszczoły rozkłębiły się, no i padły. Plastry powygryzane, a w jednym ulu myszy uciekły dopiero, kiedy podniosłem daszek.


Trzeba to wszystko spalić, ule opalić, wyczyścić i z zapasowych rodzinek spróbować odbudować pasiekę. No i mam sporo do przemyślenia w temacie zabezpieczenia uli przed gryzoniami na kolejną zimę.

piątek, 20 grudnia 2013

Miłe życzenia

Przed dosłownie momentem odebrałem telefon od Pszczelarza z Białegostoku, który trafił na Amatorską Pasiekę podczas poszukiwań informacji na temat podkarmiaczki powałkowej. Telefon odebrałem w pracy, więc chwilę mi zeszło, zanim połapałem się, o co byłem pytany - raz jeszcze Pana przepraszam.

Zmierzam jednak do tego, że rozmowa była bardzo miła i nacechowana pełnym zrozumieniem dla różnorodnych pomysłów na rozwiązania we własnej pasiece. Co więcej, na koniec życzono mi - a pragnę te życzenia przekazać wszystkim - beczek miodu w następnym sezonie.

Zatem w 2014 roku jak najmniejszych strat w rodzinach (oby żadnych), szybkiej i łagodnej wiosny, dobrego rozwoju rodzin, bogatych pożytków i wspaniałych zbiorów życzę wszystkim dobrym ludziom, których pasją jest pszczelarzenie.